To już tradycja

Nie mogło być inaczej i w czerwcu 2011 znów usiadłem przy komputerze by zapisać się na tradycyjne już wrześniowe umartwianie ciała i umysłu na trasie VIII Przejścia Kotliny. Plan jak poprzednio(patrz Człowiek po przejściach) czyli postarać się poprawić swój czas. Tym razem motywacja dodatkowa bo razem ze mną startuje moja dziewczyna Zuzia i nawet jeśli rozsądek mówi inaczej to męska duma pcha mocno do przodu :)

Start mocny ale pamiętam po poprzednim przejściu by nie biegać za długo a już na pewno nie na zejściu na Sowią Przełęcz i tym bardziej na Okraj. Za Śnieżką formuje się mocna grupa, która szybkim marszem idzie razem przez wiele km. Na pkt żywieniowym jesteśmy równo z jego otwarciem. Dłuższy odpoczynek i dalej. W sumie to wszystko idzie dobrze ale na górze szybowcowej nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Żegnam się ze znajomymi i robię dłuższy odpoczynek.

Teraz przestaję walczyć o czas ale mam zamiar wciąż ukończyć trasę(jak pisałem – męska duma). Zuzia depcze mi po piętach ale wciąż jest kilkanaście km z tyłu. Przed Komorzycą wyciągam NRC-tę i idę na 1h spać. Po przebudzeniu i rozruszaniu zastanych mięśni okazuje się, że mogę iść dalej. Ruszam i bezbłędnie(po raz pierwszy w mojej historii startów) pokonuję Komorzycę i pola za Wojcieszycami. Tam odpoczynek zamienia się w nieplanowaną drzemkę. Szczęśliwie zapas czasu mam spory. Na zakręt śmierci dochodzę tuż przed świtem i zatrzymuję się na odpoczynek i drzemkę na blacie straganu. Gdy otwieram oczy widzę Zuzę, która właśnie idzie w moją stronę.


Teraz już spokojnie i razem człapiemy w stronę coraz bliższej mety. Koło Jakuszyc wesoło pozujemy do zdjęć, na Przedziale wesoło przeskakujemy kolejne błotne pułapki (zresztą nie zawsze z sukcesami). Jeszcze chwila i wchodzimy na metę. Czas 43h.

Przejście ukończone a przecież to się liczy. Do tego spotkanie z masą starych przejściowych znajomych, super atmosfera i oczywiście możliwość dzielenia się tym wszystkim ze swoją drugą połówką sprawiły, że wspominam tą imprezę bardzo dobrze.

Wpis został opublikowany w Uncategorized i otagowany , , . Zakładka: permalink.